22 maja 2017

Razwiedka 2017





Start symulacji : 23:00, 19 maja 2017
Koniec: 09:00, 21 maja 2017
Impreza w tym roku odbywała się w górach Sowich w okolicach Walimia.



Milsim został zorganizowany przez grupę Rosomaki-Wojennaja Razwiedka

Fabuła (za Org-iem)
„Projekt Riese (z niem. Olbrzym) – kryptonim największego projektu górniczo-budowlanego hitlerowskich Niemiec, rozpoczętego i niedokończonego w Górach Sowich oraz na zamku Książ i pod nim w latach 1943–1945.
Prace objęły swym zasięgiem teren kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych na stokach gór. Na przestrzeni lat zagadka Riese stała się tematem zarówno licznych poważnych hipotez, jak i historii sensacyjnych.
W dokumentach III Rzeszy istnieją zapisy pozwalające ocenić rozmiar materiałów użytych przy konstrukcji kompleksu Riese. Między innymi na tej podstawie można sądzić, że dotychczas około połowa podziemnych korytarzy nie została odnaleziona…

Maj 2019, Góry Sowie, Masyw Włodarza
Z początkiem roku wokół tajemnicy Riese znowu zaczęło być głośno…
Ktoś znalazł sposób by dostać się do mitycznej, nieodkrytej części Kompleksu.

Stanowiliśmy federację żołnierzy fortuny, płatnych kontraktorów z państw takich jak USA, Wielka Brytania, Holandia, Niemcy. prowadzących zadania na zlecenie mocodawców, którzy nie mogą jednak wystąpić oficjalnie i przysłać własnych żołnierzy.
Przeciwnikiem był każdy napotkany na Masywie człowiek, a szczególnie uzbrojony, lub próbujący się ukryć.

Nadrzędnym zadaniem było opanowanie terenu i kontrolowanie wszelkich prób jego penetracji przez obce czynniki. 
Drugim celem było odzyskanie wszystkich ukrytych na terenie zasobników z izotopem uranu, które “wyszły” nielegalnie na powierzchnię.”

Grupa SFSG wystawiła na milsim Razwiedka 7-mio osobową grupę kontraktorów. W skład drużyny wchodzili : Fush – dowódca drużyny, Qwasiu – RTO, Elwo, Solar - nawigacja, Hasan, Berani – zwiad, Dragon – medyk.






W tej symulacji każdy z nas miał tylko jedno „życie”

Dotarliśmy na miejsce przed godziną 22.00. Przezbroiliśmy się i oczekiwaliśmy na odprawę. Podczas całej operacji działaliśmy „na ciężko”. W plecakach mieliśmy wyposażenie konieczne do operowania przez 36 godzin. Zdecydowaliśmy się pozostawić w bazie śpiwory. Nie liczyliśmy na spokojny sen w nocy.


Po odprawie o. 23.30 otrzymaliśmy swój pierwszy rozkaz. Mieliśmy udać się na szczyt góry Jawornik. W jego okolicy znajdował się punkt, w którym ukryte zostały zasobniki z dodatkową amunicją. Do momentu odnalezienia zasobników cały zapas amunicji stanowiły dwa magazynki (łącznie ok. 80 naboi). Do naszej drużyny dołączyło 6 operatorów z innych jednostek. Podzieliliśmy się na trzy grupu AlFA i Bravo – SFSG, Charlie – pozostali. Dowodzenie nad całością grupy przejął Fush.

Rozpoczęliśmy marsz. Zaraz po wyjściu z bazy zostaliśmy wykryci… przez lampę z czujnikiem ruchu. Byliśmy tak skoncentrowani, że po zapaleniu się lampy zerwaliśmy kontakt. Szybko zorientowaliśmy się, że to instalacja ochrony parkingu znajdującego się w pobliżu nas „wykryła”.
Ruszyliśmy dalej. Wędrówka była trudna. Szliśmy w całkowitej ciemności po stromych ścieżkach, które niejednokrotnie były zalane wodą spływającą z wyższych partii gór. Tylko dzięki naszym nawigatorom ok. 04.00 dotarliśmy na miejsce. Po drodze mieliśmy kilka niezidentyfikowanych kontaktów. Poruszając się skrycie uniknęliśmy wykrycia.

Ze względu na panującą głęboką ciemność, postanowiliśmy przeczekać do świtu z przejęciem amunicji. Ok. 05.00, jeszcze przed świtem, ukryliśmy plecaki i wyruszyliśmy w kierunku punktu z amunicją. Ostrożnie rozpoznaliśmy teren, obstawiliśmy wszystkie kierunki wokół punktu. Okazało się, że amunicja została ukryta w okazałym paśniku dla zwierząt.


Po przejęciu ładunku wróciliśmy do plecaków i przemieściliśmy się na szczyt Jawornika, który mieliśmy utrzymać do godziny 10.00. Dowódca wyznaczył warty. Reszta zaległa w rzadkich krzakach znajdujących się na szczycie Jawornika. Trzech kolegów z Charlie postanowiło rozłożyć swój własny obóz ok. 20m od szczytu. To niestety ich zgubiło.



widok z Jawornika

Przed 10.00 wszyscy byli już przygotowani do wymarszu. Czekaliśmy na nowe rozkazy. Nie nadchodziły. Dostaliśmy informację, że mamy czekać do 10.30. Ok. 10.30 nawiązaliśmy kontakt z innym sojuszniczym zespołem, który zgłosił nam, że będzie wchodził na naszą pozycję. W tym momencie zauważyliśmy podchodzących żołnierzy. Początkowo wydawało się nam, że to właśnie nasi sojusznicy nadchodzą. Niestety, pierwsze strzały oddane w kierunku szczytu uzmysłowiły nam, że to wróg. Niespodziewany atak wroga spowodował początkowo zamieszanie i lekkie straty. Mieliśmy trzech lekko rannych na szczycie i trzech rannych 20 m od szczytu (koledzy z Charlie). Nasza pozycja jednak, poza trójką z Charlie, była dobrze wybrana. Mieliśmy idealne miejsce do obrony. Ostrzeliwaliśmy się ze szczytu dość skutecznie. Już po kilku minutach odparliśmy główne natarcie. Wróg przegrupował się pozostawiając na przedpolu trzech rannych. ROE przewidywało możliwość dobicia rannych. Żaden wrogi medyk nie próbował przedostać się do rannych.
Postanowiliśmy kontratakować. Część drużyny pozostała na szczycie osłaniając atakujących. Elwo, Qwasiu, Solar, Dragon i Fush zaatakowali energicznie z flanki. Już po 15 minutach walki pod szczytem Jawornika cały 12-to osobowy oddział wroga został pokonany. My mieliśmy łącznie czterech zabitych. Wszyscy z Charlie, w tym trzech do których nie mógł przedostać się nasz medyk. Niestety po 30 minutach od trafienia, wykrwawili się. Oddalenie się od obozowiska to był błąd chłopaków, który kosztował ich „życie”.


film z obrony Jawornika
OBRONA JAWORNIKA

Po wygranej potyczce próbowaliśmy nawiązać kontakt z naszym Dowództwem. Okazało się, że dowódca zabity, przepadły też rozkazy. Nie mogliśmy już dostać, żadnych nowych rozkazów. Postanowiliśmy wyruszyć na ostatnią znaną nam pozycję wojsk sojuszniczych. W trakcie podchodzenia, nasi zwiadowcy zauważyli oddział wroga, który właśnie ukrywał swoje plecaki. Zalegliśmy za drzewami. Poczekaliśmy, aż wróg odejdzie. Jedna sekcja osłaniała, a druga weszła do miejsca ukrycia plecaków. Postanowiliśmy zorganizować zasadzkę na wracającego po plecaki wroga. Od poprzedniego sukcesu buzowało nam w głowach. Dodatkowo znaleźliśmy włączone radio wroga. Nasz RTO przejął częstotliwość.

Niestety decyzja o zasadzce była przyczyną naszej klęski. Wróg wykrył jednego z nas za wcześnie. Wracający do plecaków żołnierze zauważyli nas z daleka i wykorzystując znaczną przewagę liczebną oskrzydlili nas i w krótkiej walce wszyscy zostaliśmy ranni. Wróg nie był litościwy i wbrew wszystkim konwencjom ok. godziny 14.00 dobił nas.

film przedstawiający naszą nieudaną zasadzkę


Tak zakończył się dla SFSG milsim Razwiedka 2017.



Już jako „trupy” pozbieraliśmy się i wróciliśmy do bazy. Wracaliśmy tą samą drogą jaką dotarliśmy na szczyt Jawornika. Byliśmy pod wrażeniem poziomu trudności trasy. Za dnia było trudno, a przecież my pokonaliśmy tą drogę w nocy w bardzo dobrym tempie.



Po krótkim podsumowaniu w bazie postanowiliśmy jeszcze zwiedzić, znajdujący się nieopodal, podziemny kompleks Włodarz będący fragmentem projektu Riese. http://wlodarz.pl/



Pełni wrażeń i zaciekawieni historią okolic gór Sowich ok. 20.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Poznania.


Zalane wodą korytarze Włodarza

Pomimo przedwczesnego zakończenia rozgrywki jesteśmy zadowoleni z operowania SFSG podczas Razwiedki. Jak się później dowiedzieliśmy operacja zakończyła się o godzinie 19.00 jeszcze tego samego dnia. Strata Dowódcy operacji i wynikający z tego brak dalszych rozkazów zakończył imprezę przed czasem.



Chętnie weźmiemy udział w następnych milsimach organizowanych przez grupę Rosomaki-Wojennaja Razwiedka. Widać, że chłopaki wiedzą co robią.

Link do oficjalnego albumu Razwiedki

Berani (SFSG)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz